Gównowacenie sociali ma swoje plusy: zniechęceni ludzie wracają do blogasków, na razie bez balastu zbędnych hasbeen tzw blogosfery, którzy z taką radością polecieli do cukiergóry czy elonidova. Oby tam zostali już na zawsze.
My tu sobie zrobimy lepsze, with blackjack and hookers 😉
Zainstalowałem u siebie Photoprism i staram się skonsolidować wszystkie zdjęcia cyfrowe jakie mamy, zdając się na mechanizmy tego softu aby wyeliminować jak najwięcej duplikatów i mieć je posortowane.
Po za tym co mam na NAS, dociągam z chmur to co się nagromadziło przez lata, uzupełniając braki.
No i jak google działa błyskawicznie, w parę godzin było gotowe do ściągnięcia:
W końcu usiadłem do ostatniego klocka w układance zwanej backupy – backup offsite, w tym przypadku w mitycznej chmurze.
Długi czas próbowałem się z backblaze, ale jako że moje dane mają lecieć z NAS, jako zbiorczego punktu, trzeba było używać Backblaze B2, co jakbym nie liczył wychodziło drogo.
Dzięki Tomashowi poznałem pCloud, europejską “chmurę”, stosującą się do europejskiego prawa i uregulowań GDPR a nie kolejne amerykańskie korpo robiące co chce (i przy okazji liżące dupę trumpowi). Z okazji World Backup Day w bdb promocji kupiłem na razie 1TB w opcji lifetime – jednorazowa płatność i gotowe.
Chwilę się mocowałem jak wrzucić rClone na NAS od synology – czy jakaś vm i podmontować zasoby do niej, kolejny kontener? Ale w sumie chyba najprostsze rozwiązanie jest najlepsze: po prostu instalacja pakietu rclone z repozytorium SynoCommunity
Potem już tylko wbicie po ssh, konfiguracja remote dla pcloud która wymaga pobrania tokena w opcji “nie mam przeglądarki www na hoście” – wszystko jest opisane w manualu rClone.
Pierwszy backup jest prosty jak puszczenie komendy:
a stworzenie harmonogramu to dodanie tej komendy do harmonogramu w gui synology.
[edit]
Jednak nie takie proste 😀 rclone walczy z problemem z timeoutami i wielowątkowym zapisywaniem dużych plików na pcloud, w pakiecie w wersji 1.69.1-1 trzeba pokombinować z opcjami i użyć:
Po paru latach przymiarek, rozważań, “ale to trzeba usiąść i na spokojnie” znalazłem tak dobrą okazję że zostałem droniarzem.
W oficjalnym sklepie DJI na Allegro pojawiła się oferta outletowa na dji mini 4 pro fly more combo – tysiąc złotych taniej niż normalna oferta rynkowa, kompletny zestaw, nie aktywowany, po zwrocie. Tak więc po konsultacji z najlepszą z żon, która potrafi docenić dobre przycebulenie, kupiłem.
Ależ historia zapierdala no nie? To może tylko najświeższe podsumowanie tego co narozpierdalała ta pomarańczowa małpa operująca max 400 słowami, tym razem z platformy tego importowanego z rpa faszysty:
Kiedy w końcu politycy się obudzą i zaczną traktować muska i resztę jak należy: jak wrogów, i skończą w końcu pierdolić “oh, to tylko opinia, można mieć różne opinie”.
Tak, można, ale w związku z tym należy wyciągać z tych opinii konsekwencje. Opodatkowanie a w końcu ban x/twitera, tesli i reszty tech bros.
To nie jest bablanie niewinnego “nerda z adhd” “jakiś odcień spektrum”, “on nie zdaje sobie sprawy”. Nie, on jest tak wychowany, takie są jego cele.