
da bomb shinguru
25 lat używania, dalej działają bdb. Mocno się zastanawiam czy nie przełożyć do nowego roweru.
Ale o zmianie warty będzie następne 🙂

da bomb shinguru
25 lat używania, dalej działają bdb. Mocno się zastanawiam czy nie przełożyć do nowego roweru.
Ale o zmianie warty będzie następne 🙂

Mój vintage 😀
Ma już ponad ćwierć wieku. Niezłe jest to, że jeśli kupuje się dobre rzeczy i o nie dba, to one po prostu wystarczają i jeśli nie ma się jakiegoś widzimisię to po prostu się używa.
Jedyny powód dla którego myślałbym nad zmianą to brak adapterów na tarcze z tyłu – tak “stary” jest ten Author. Ale z drugiej strony zapewne bez problemu ktoś potrafiący w mocne modyfikacje rowerów bez problemu by dołożył po prostu spawając aluminium.
Opony Schwalbe Big Apple. Nie tak szerokie jak SuperMoto jakie miałem wcześniej, ale bdb na miasto.
I platformy da bomb. Nie do zabicia jak widać 😀
Nie moje 😀
Dwóch miłych ludzi, Jarek Szubrycht i Mateusz Żyła miało spotkanie w Bibliotece Miejskiej w Łaziskach Górnych.

Było szeroko opowiadane i rozmawiane, od opowieści o tym co napisane, przez różne dygresje historyczne, oczywiście metalowe do planów na przyszłość, na które czekam 🙂 Było też trochę pytań i odpowiedzi.
Cieszy że nie wyszedł z tego zlot weteranów siwobrodych, było też trochę młodych ludzi.
Bohaterowie

nie mogło nie być selfika


Dobra, nie w english muffin, ale i tak dobre:
Tak można rozpocząć dzień po kolejnej nocce 😀

Tak, lubię burgery i inne streetfoody, jem i sieciowe maka, maxa, bk i nie sieciowe raz na jakiś czas.
Ale swoje to swoje 😀
Taka klasyka. Chociaż kusi mnie, zamiast guacamole dać chutney jabłko/figi, jaki ostatnio znalazłem i jest świetny.
Adrian z razemkami objeżdżali polskie wybrzeże i trafili do Jomsborga, dostarczając świetne templatki 😉




Z okazji kolejnego bana na FB, niezmiennie za tłuczenie russkich durni, wypada uwiecznić świetną pozycję napisaną przez Jarka Szubrychta.
Jestem młodszy, już za młody na tape trading, ale za to z pełną mocą w internecie od czasów modemowych, więc moja metalowa droga była trochę inna. Ale też tak podobna – “marsz wilków”!
Nasze drogi się przecięły nie raz na żywo za sprawą nieodżałowanej i niezapomnianej Lux Occulty, teraz ten straszny/fajny/… Fejsbuk.
Polecam, można zobaczyć fragmenty siebie i kolegów, jak ktoś nie machał łbem dla szatana to może chociaż częściowo zrozumie o co chodzi.

Nie odpaliło mi się żadne bohaterstwo, bo przy pożarze mieszkania “bohaterski” cywil kończy jako martwy.
Sprawdziłem czy drzwi są ciepłe, potem klamka. Nie były, więc przykucnięty uchyliłem drzwi, bo były otwarte i niestety buchnęło tym całym syfem z palącego się mieszkania plus naprawdę wielkim żarem.
Widać było na pół metra góra. No to pozostało wołać i czekać na strażaków :-/
Przyjechali szybko, pierwszy wyjazd rozwinął się od klatki, drabina od balkonu, w między czasie wyszli lokatorzy, ojciec i syn znani z paru problemów, w tym hm hm zdrowotnych.
Wyszło że “zapalił się” balkon i elewacja na nim, jakaś pleksa itd, lokatorzy zamiast zamknąć balkon i okna od tamtej strony to zrobili przeciąg na przestrzał i wszystko, cały żar i rozgrzane gazy pożarowe ładnie zaciągało do okien po drugiej stronie przez całe mieszkanie.
Sąsiedzi typów skwitowali “jo myślałach ze nas gazem kiedyś wysadzi, a tu ino spoli nas”.
Przyjechała policja więc nie było wyjścia i trzeba było ładnie opowiedzieć jak to się żyje ciekawie.
