mastiphal

Lubię wracać do czasów jak black metal powstawał, gdy płomień na północnym niebie dotarł także do nas i obrodziło muzyką.

Wróciłem do Mastiphala. Tego sensownego, śląskiego, który nagrał parę płyt a nie tych gdańskich kolesi którzy wypuścili jedno demo, zajęli się tak prawdziwkowaniem że policja zawinęła i skończył się metal.

Pewnie teraz będzie że takie granie to nie to, ale ja lubię właśnie taki black metal, z takimi melodiami, takimi klawiszami.
I od tygodnia nie mogę przestać słuchać “For a Glory of All Evil Spirits, Rise for Victory”. Jakie tam są świetne kawałki, earwormy, jak np Wind of Stakes, który nie potrafi wyjść z głowy.

ps. oczywiście wiadomo że na kasetach siedzi zachomikowane 🙂

mastiphal