hardware (1)

Jako że geekoza zobowiązuje, blogasek ma reboota, a ja mam znowu parcie na szkło 😀 postaram się opisać swoje sprzęty w domu, co na nich robię i jak.

Wszystko zostanie zebrane na osobnej stronie, wraz z przybywaniem treści.

  1. optimus

Najważniejszy.

Serwer trzymający wszystkie dobra: zdjęcia z już chyba parunastu lat, muzykę, fimy, seriale, bajki i różne śmieci.

Przez lata nazbierało się trochę dysków, miałem swego czasu NAS, d-link dns 323 (który oczywiście po 2 tygodniach miał już debiana i parę fajnych rzeczy), ale to mi nie wystarczało.

Tak więc w bigtowerze chiefteca zrobiłem własny serwer.
(wcześniej w tej budowie było parę wersji mojego głównego komputera, wraz z chłodzeniem wodnym, więc ilość miejsca nie jest problemem)
Na razie składa się z:

  • Intel E6300
  • MSI – G41M-P28
  • 2GB ddr3
  • zasilacz Chieftec 500W
  • kontroler sas/sata IBM BR10i w trybie IT
  • Toshiba 640GB – dysk parzystości
  • 3x Seagate 500GB – dysk z danymi
  • WD Velociraptor 300GB – dysk cache

Całość śmiga na unRaid 5.0.5 z pluginami:

  • plex media server
  • couchpotato
  • sick beard
  • subsonic
  • uTorrent server
  • obsługa ups apc

Po zmianie na coś znacznie mocniejszego (i przynajmniej 3 większe dyski) plany są wielkie: porządny raid oparty o lsi megaraid 1078 (który pewnym przypadkiem czeka w szufladzie) oraz vmware esxi jako podstawa.
Patrząc jak się zmienił freeNAS w pierwszej chwili pomyślałem „a może nie esxi tylko freenas:, ale potem doczytałem że to też jest tylko softwarowy raid na zfs, kontroler znowu robi tylko za podłączenie dużej ilości dysków. A nie po to taka wypasiona karta lsi czeka na swoją kolej.

hardware (1)

shutdown -r now

Wróciłem.

Dzięki Opiemu wróciłem.

Pierwszy blogasek postawiłem chyba 10 lat temu na debianie, który toczył się na starym p3 stojącym pod biurkiem i jednocześnie przy mojej głowie jak spałem. Wystawiony do necie przez no-ip tak sobie jakiś czas działał. Łapał odwiedzających, poznawałem Opiego właśnie, CoSTę i innych.

Po chyba półtorej roku klepania swoich przemyśleń (mniej), hejtowania (znacznie więcej) i szumu nad głową (dobrze usypiał) kupiłem własną domenę i podpiąłem do konta na rootnode.
Rootnode to był taki zaawansowany, cutting edge shell dla chcących mieć jak najmniej ograniczeń + przypomnienie na każdym kroku że ROOTNODE TO NIE HOSTING.
Rootnode działało świetnie parę lat, trochę się nauczyłem, pierwsze problemy z kodowaniem znaków w mysql po przenosinach z własnego serweka, konfigurowanie dns, własnego hosta itd.
Wszystko śmigało świetnie, z wiadomymi przerwami na wdrażanie/update/zmiany. Aż do czasu jak zostali tak 'cutting edge’ że pochlastali wszystko, włącznie z danymi i backupami użytkowników.
Jedyną odpowiedzią jaką się dostawało przez dłuższy czas to było „co, nie kopiowałeś backupów do siebie to jeb się n00bie, dobrze ci tak”. Potem podobno usiłowali coś odzyskać ale oczywiście prawie nikt nic nie miał

Chwilę po tym skończył mi się okres opłacany domeny i spóźniając się jeden dzień z zapłatą straciłem domenę. Jakich warszawski cwaniaczek podebrał ją i wstawił jakieś z dupy pierdololo o wakacjach pewnie żeby bardziej oszukiwać w pozycjonowaniu google.

W tle oczywiście fejsbuk, był i umarł blip, google+ które miało być tak zajebiste a jest w sumie tylko dla takich jak ja.

I teraz dwa lata później wracam do blogaska, bo jednak soszialmedia to nie wszystko.

shutdown -r now