z popiołów

Prawie rok po poprzednim wpisie, popełnionym na początku lockdownu „na dwa tygodnie” mój wp powstał praktycznie z popiołów. Zmartwychwstał heh, ale lepiej, bo nie z jakiejś jaskini.

Tak, jest hostowany w OVH, w Strasburgu, VM było w serwerowni nr 2, nadpalonej.
Jako że oczywiście po taniości, to backupem był robiony co parę tygodni ręczny snapshot plus backup z wordpressowej wtyczki.

Fuckup jaki sobie zrobili trochę mnie zmartwił, ale w sumie jak widać po częstotliwości wpisów, blogasek był dosyć nisko na liście priorytetów, nawet przez ten rok koronawirusowy. Postanowiłem, jak dla mnie dosyć niezwykle, bo cierpliwe poczekać.

Jakieś dwa dni temu dostałem maila od OVH że znaleźli mój backup i będą odzyskiwać. Oho, zobaczymy. No i dzisiaj była informacja że działa, co jak widać potwierdzam.

Zobaczymy czy będzie mi się chciało pisać, FB jest strasznym złodziejem contentu.

z popiołów

beep

Za niecały tydzień jadę na metalmanię na której główną gwiazdą jest Emperor, tak więc odmładzając się, patrząc jak fejsbuk jest co raz bardziej evil, dmuchnąłem na pokrytego kurzem blogaska. Nie wiem czy będzie mi się bardzo chciało, ale jakby co – jest.

Pewnie napiszę parę notek o zmianach w moim homelabie, bo zmieniło się softwarowo całkiem sporo, na pewno w maju opiszę zmiany związane z przenosinami do innej lokalizacji 😀

Może coś więcej ogólnego marudzenia, jasne że automatycznie linkowane na fb, ale z tą zaletą że w razie czego fb może mi skoczyć.

Informacja o stanie

na północ!

Jutro startuję z taką trasą, w piątek powrót. Jest co robić, ale widoki i drogi na północy zdecydowanie to wynagrodzą. Uwielbiam tam jeździć tymi mniejszymi, nie głównymi drogami. No i Gdańsk, MORZE!

Obrazek

auto, droga, muzyka

Jakiś czas w komciach na fb poflejmowałem o jeździe autem. Ja jak wiadomo mogę i lubię jeździć wszystkim i wszędzie a im większe tym lepiej.
Jasne, najlepiej jest jak auto daje się wyczuć, dobrze ustawić pod siebie wszystko, tak żeby czuć sobą i drogę i zachowanie auta. Nie musi być to od razu coś sztywnego jak deska, zglebowane i z kubłami. Równie dobrze dało radę się wczuć i wyczuć jak jedzie w moich służbowych peugeocie expercie czy fordzie transicie custom. Ale nawet takim sejczento vanem dało się fajnie pojeździć i mieć z tego radość.
No i w tym flejmie interlokutor, starszy raptem o 8 lat, stwierdził że gówno wiem bo jestem smarkaczem i nic nie jeździłem więc on jako doświadczony i starszy wie że jak będę w jego wieku to mi też się znudzi i będę wolał w pociągu albo o zgrozo w autobusie usiłować w czasie podróży klikać na laptopie.
Mało co na mnie działa mocniej niż protekcjonalne poklepywanie po pleckach przez jakiegoś ciula który gówno wie i w dupie był. Zagotowałem się trochę i poszły wirtualne salwy. No ale nie przebiły się przez beton samozadowolenia i patrzenia z góry na innych.
A dla mnie nie ma lepszych chwil niż auto, fajna kręta droga, widoki za szybą i muzyka. Mam parę takich miejsc gdy jadę w Polskę gdzie wiem ze jest mały ruch, jest parę fajnych nawrotów, las.
Można czasem osiągnąć moment zen. Tak miałem ostatnio na dolnym śląsku. Zjechałem z A4, jechałem do Polkowic. Akurat jak poleciał Radogost „Piwny Berserk” wjechałem na ten wyczekiwany fragment drogi.

Tak samo super mi się jechało do Elbląga jak już zjechałem z autostrady. Potem z Elbląga do Petera :D, a w głośnikach jakżeby inaczej Tibi et Igni. Mam też taką świetną trasę jak jadę przez jurę, jak jadę z Kielc dalej na wschód. Czysta przyjemność, a gęba mi się śmieje tak ze prawie czubek głowy odpada.

auto, droga, muzyka