pracy w PSP ciąg dalszy.
Pracuję w komendzie PSP, dalej jako cywil, na stanowisku zwykle zajmowanym przez mundurowego (ucywilnianie służb-po co mundurowy do tego)- kwatermistrzostwo-technika, część ‘technika’. Czyli wszystkie zabawki w straży – aparaty, piły, czujniki aż do samochodów i kompów.
No i wczoraj w nocy ‘inspekcja gotowości bojowej’ z komendy wojewódzkiej przyjechała żeby z nienacka zobaczyć czy wszystko jest ok. Spoko, przeżyłem niejedną, wiadomo że kontrola jest po to żeby coś znaleźć, no ale kurwa:
żeby dzwonić do 8-godzinnego cywila o 0:40 żeby powiedzieć że w systemie komputerowym nie zgadza się data legalizacji jednego agregatu to już przegięcie. Dobrze że nie wpadli na pomysł żebym przyjechał otworzyć im pokój i szafę z papierami. Kurde jak dobrze że ja jestem tylko w stosunku pracy a nie służby, bo nie mógłbym za bardzo takiemu matołowi powiedzieć.
