
A przynajmniej jeśli chodzi o terminarz i notatki do prowadzenia terminowych spraw. Pocket jest dobry do przypominania, ale jednak do organizacji i ogarnięcia np. całego miesiąca to już nie za bardzo.
No i wróciłem do wersji papierowej. A że lubię zabawki i bajery to zainwestowałem w moleskine. Zobaczymy jak sprawdzi się ich kultowość. Mam nadzieje że będzie więcej warta niż w przypadku np. apple




Poszedł w diabły no! Żem żucił łokiem i se pomyślał, żeś se Holly Bible kupił.
Zmyłka
Mięczak :)
Widać iPod touch lepiej daje radę – doskonały organizer taka jego mać. Jedyne, czego brakuje, to kasy na MobileMe – wtedy miałbym wypas po całości i nie musiałbym synchronizować nic z kompem. Może w przyszłym roczku sobie sprawię…
Nie, mi w elektronice zabraklo elastycznosci. Nie wydaje mi sie zeby iPhone/TouchHD czy inne nowe dalo wg mnie lepiej rade.
A to zależy oczywiście od potrzeb. GTD, notatki, notatki głosowe (w iPhone), kontakty pod ręką itd – to jednak wartość, do tego rozszerzana wciąż oprogramowaniem (jak na każdej mobilnej platformie przecież). Ale na ten przykład Doropha woli takie właśnie oldschoolowe organizery. To się w łapach czuje, tu ma się dobrą wizualizację upływu czasu i odległości terminów, robienie notatek z łapy jest dla niej bezcenne. Sam lubię sobie coś czasem poskrobać na kartce. Ale przy dwóch stanowiskach pracy i w sumie trzech różnych komputerach, na których pracuję, muszę mieć mobilny dostęp do wszystkiego, do czego dostęp mieć mogę. No i tu iPod/HTC/whateva to dla mnie podstawa.