W naszym mieszkaniu zaczęło w końcu przybywać mebli. Coraz bliżej normalności :-)
Najpierw biurko, komoda i najważniejsze – zabawki :)
Sieciówka: switch gigabitowy i access point – przyczepione z tyłu biurka. Ja lubię kabelki, ale Basia niestety już nie bardzo i tak zostały pochowane.
Oczywiście CIRI pomagała jak mogła: tutaj sprawdza odkurzanie…
…albo zajęła się kartonami, żebyśmy nie mieli za dużo do noszenia.
I faktycznie, do noszenia nie było dużo :)
Dzisiaj mieliśmy cięższe meble – duże szafki i dlatego mieliśmy taki sprytny wózek do przewożenia. Transport z jednego mieszkania do drugiego to była formalność :)
Porządkowanie księgozbioru, czasopism i innych szparagłów Basi.
Zwracam uwagę jakie czasopisma czyta Basia. Niezłą mam narzeczoną, no nie? :-D
No i na koniec: tak teraz wygląda nasz duży pokój:
nooo, można rzec, że już mieszkacie pełną gębą :). teraz tylko plazma na ścianie i jazdaaa!
btd, ta klatka stalowa to dla kogo??? no i faktycznie, lektury narzeczona ma słuszne :)
W klatce jest poslanie naszego psa. Ogolnie to jest jej miejsce. Bardzo lubi tam ‘mieszkac’. No i jak nas nie ma to tam sobie spi. I uprzedzajac wszystkich – nie ma w tym nic niehumanitarnego. A jest taka wielka (najwiekszy dostepny rozmiar) zeby Ciri bylo wygodnie. W sumie ja sie w niej mieszcze bez problemu :)
Jeszcze musimy na dach klatki przyciac blat, zeby miala zadaszenie – wtedy to juz bedzie w ogole pelen psi wypas – a my zyskamy troche przestrzeni
To prawda, CIRI ma tam wygodne posłanko, zabawki i miseczkę.