Costa, masz najnowszy powód dla którego nie lubię sierściuchów. Nie chce mi się drugi raz pisać więc posłużę się postem z vlcak.pl
Chrzest bojowy mamy za soba. Dzisiaj na spacerze bez smyczy – jak do tej pory bez problemu – pech chciał że trzy dachowce urządziły sobie demonstracyjne przejście. Suzi zaciekawiona skąd takie pragnienie śmierci u sierściuchów podreptała za jednym. Grzecznie, bez zebów, wyraźnie zaciekawiona. No a kot do niej wystartował. Ułamek sekundy i patrze a tu zostały dwa koty a trzeciego i Suzi nie ma. Znalazły się po drugiej stronie bloku a dokładniej dumna i zadowolona Suzi z tyłkiem kota w pysku – a reszta kota tak dyndała sobie głową w dół. Zawołałem ją i przyszła zaraz, tylko miała taką dziwną niechęć do otwarcia pyska, więc włożyłem palce za jej zęby i już zaczynała puszczać jak kot okazał się bardzo żywy i wystartował do mojej nogi. Na szczęście byłem w bojówkach i jedynie co trafił to materiał, ale jak chciałem głupiego sierściucha złapać za kark to jemu udało się ugryźć mnie w palec. No i wtedy straciłem resztki cierpliwości i po prostu strzepnąłem go z ręki na ziemię na tyle mocno że Suzi go też puściła.
Jak leżał na ziemi to przyjrzałem mu się i ten kot kiedyś już raz startował do oczu suzi jak ona na smyczy spokojnie przechodziła obok krzaków w których się czaił. No to tym razem Suzi była Sprite a on pragnienie (tylko czemu jedyna krew jaka się polała to moja?).
Ja pojechałem załatwiać zastrzyk przeciwtężcowy a Suzi jako że nie miała żadnych zadrapań i ma komplet wszystkich szczepień sprzed 3 miesięcy (heh już tyle u nas jest) dostała mleko jakby głupi sierściuch żarł jakieś szczury zatrute.
Więc wynik jest taki – kot pewnie jedno z dziewięciu żyć stracił (po pół godziny już go nie było), Suzi śmierdzi sierściuchami, fuj, a ja mam pogryziony palec i odnowione szczepienie przeciwtężcowe. I chyba kupię coś na koty, bo nie dość że namnożyło się tego badziewia to jeszcze jest agresywne.
legenda:
Suzi- moja ok 8-letnia znajdka, suczka owczarek niemiecki.
miejsce akcji – oś L w Tychach