Osiem kabelków, skręconych w 4 pary. 120 metrów, 2 godziny na dachu ośmiopiętrowca i net powrócił. Tym razem lepszy, bo zabezpieczony na każdym zagięciu i mocowaniu przed otarciami i niezależny od jełopów odpalających swoje wifi gdzie popadnie i masakrujących wszystkie dostępne kanały. Miały być fotki z akcji montowania, ale po chwili pracy na daszku balkonów o szerokości jednego metra odeszła mi ochota na machanie aparatem ;-) Teraz trzeba będzie kupić APC protectnety i żadna burza nie będzie straszna.

A z innego sprzętu – asus a8n-e (ktoś chętny?) ustąpił miejsca dfi lanparty sli-dr a semptron 3000+ zamienił się z athlonem 3000+ z pracy. Wyniki od razu się pojawiły: fsb 290 i proc skoczył z 1800Mhz na 2610Mhz – superPI liczy każdy bez problemu, prime95 nie odpalałem bo zawsze ktoś coś robi na kompie. Nie jest to bardzo dużo, ale na fsb 300 nie chciał windows wstać bo zapomniał gdzie leżą mu pliki. Pewnie kwestia wgryzienia się w bios. Pamięci na razie nie ruszam specjalnie, bo nie mam czasu za bardzo na zabawę.